Szkodzą Polsce – wywiad dla “Naszego Dziennika”

W dzisiejszym numerze Naszego Dziennika ukazał się mój wywiad, w którym komentuję bezprecedensową sytuację: polski rząd wystosował oficjalny donos do Stolicy Apostolskiej na dwóch polskich biskupów – Wiesława Meringa i Antoniego Długosza. Zarzut? Modlitwa za Ojczyznę. Słowa o zagrożeniach dla naszych granic. Głos sumienia, który nie pasuje do narracji władzy. To nie jest temat marginalny. To znak czasów. Zachęcam do zapoznania się z wywiadem

Rozmowa z dr. Arturem Dąbrowskim, prezesem Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej
„Nasz Dziennik”, 18 lipca 2025 r.

Polskie władze złożyły w Stolicy Apostolskiej dokument „Démarche w sprawie krzywdzących i wprowadzających w błąd treści kazania ks. bp. Wiesława Meringa oraz wypowiedzi ks. bp. Antoniego Długosza”. Jak ocenić przekazanie takiego pisma?

Ten krok przywodzi na myśl czasy głębokiego PRL, kiedy towarzysz Wiesław Gomułka krzyczał na ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, grożąc Prymasowi Polski. Tu mamy identyczną sytuację.

Skonstruowane zostało pismo z błędami, a co gorsza, wskazujące zarzuty, które nie mają podstaw w rzeczywistości. Gdyby autorom listu zależało na wartościach, na które się powołują w dokumencie, na dialogu, poszanowaniu, to wówczas zwróciliby się do księży biskupów z prośbą o wyjaśnienie niezrozumiałych dla nich treści.

Ksiądz bp Wiesław Mering i ks. bp Antoni Długosz zostali przedstawieni w tym dokumencie jako ci, którzy napędzają jakąś rewolucję przeciwko rządzącym. To pokazuje, że każdy, kto ma odmienne zdanie, kiedy komentuje obecną rzeczywistość, odnosząc ją do katolickiej nauki społecznej Kościoła, naraża się obecnym władzom.

Czy choć jeden z zarzutów przedstawionych w tym piśmie jest tożsamy z prawdą, ze słowami faktycznie wypowiedzianymi przez biskupów?

Trzeba zdać sobie sprawę, że my w tej sytuacji nie bronimy tego czy innego biskupa, bo jest przedstawicielem Kościoła, ale dlatego, że złożony donos nie jest zgodny z prawdą. Nauka Kościoła nakazuje wyjaśniać także znaki czasu, konkretną rzeczywistość, w świetle Ewangelii.

W homilii ks. bp Wiesław Mering mówił, że granice naszego kraju są zagrożone – zarówno od zachodu, jak i od wschodu. I jest to absolutna prawda. W dokumencie skierowanym do Stolicy Apostolskiej zostało napisane m.in., że: „Nieakceptowalne są także słowa biskupa Meringa zrównujące brutalną nielegalną inwazję Federacji Rosyjskiej na Ukrainę ze stosunkami Polski i Niemiec – dwóch państw sojuszniczych, członków Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego, jest co najmniej rażącym wypaczeniem rzeczywistości”. Przecież takie treści nie zostały poruszone w homilii. Biskup mówił o granicy z Białorusią i z Niemcami, więc chodzi wprost o nielegalnych migrantów.

Każdy z zarzutów kierowanych w piśmie do Stolicy Apostolskiej mija się z prawdą. Ktoś, kto przygotował ten tekst, posługuje się manipulacją. Założenie i intencje wydają się oczywiste: uderzyć w Kościół.

W piśmie dokonuje się to pod pretekstem „troski o relacje państwo – Kościół”.

Bardzo groźne jest to, że treść dokumentu bezrefleksyjnie przyjmują wyznawcy „koalicji 13 grudnia”, wierzą temu, co zostało w nim zawarte. A przecież wkładanie w usta słów, których ktoś nie wypowiedział, jest perfidnym kłamstwem. Nawet cytat poety, którym posłużył się ks. bp Wiesław Mering, został błędnie przywoływany przez polskie władze w liście do Stolicy Apostolskiej.

Biskup nie podważał pojednania polsko-niemieckiego po II wojnie światowej, ale słusznie skrytykował poddaństwo i uległość polskiego rządu wobec Niemiec. Głos biskupów to wołanie o stabilizację w Polsce, upomnienie się o polską rację stanu.

W tym kontekście chciałbym przypomnieć, że Papież Leon XIII napisał encyklikę Dall’alto. O wojnie wydanej Kościołowi. Zwrócił w niej uwagę, że kręgi antykatolickie wywołują celowo takie sytuacje, działania przeciwko Kościołowi. Jak granat rzucają fałszywe oskarżenia, które rzesze ludzi zaczynają przyjmować jako prawdę. Dowodzi tego też wysp wpisów na kontach internetowych ludzi związanych z „koalicją 13 grudnia”. Na ile zadali sobie trud, aby sprawdzić, co konkretnie powiedzieli księża biskupi, których misją i zadaniem, także jako Polaków, jest obrona Ojczyzny, naszej matki? A przecież odczytywanie znaków czasu w świetle Ewangelii jest obowiązkiem Kościoła.

Zarzuty, że wypowiedzi biskupów „podważają dobre stosunki polsko-niemieckie, oczerniają rząd i oznaczają wyraźne poparcie dla środowisk nacjonalistycznych”, to kolejne fałszywe oskarżenia.

Oceniam, że jest to celowa próba wprowadzenia w błąd Stolicy Apostolskiej.

Wystarczy przeanalizować całą treść homilii ks. bp. Wiesława Meringa.

Widzimy wówczas, na czym polega „wina” biskupa. Ma on odmienne zdanie na temat rzeczywistości społecznej niż rządzący, którzy przekonują Polaków, że jest bezpiecznie, a przecież coraz częściej dochodzi do brutalnych napaści dokonywanych przez nielegalnych migrantów. Słowa ks. bp. Antoniego Długosza, w których sformułował intencję dotyczącą m.in. wolontariuszy z Ruchu Obrony Granic, zostały w liście omówione również z błędem.

Media prorządowe z pewnością w najbliższym czasie będą ten temat traktować „priorytetowo”, ponieważ chcą odwrócić uwagę m.in. od historycznego wydarzenia, jakim będzie zaprzysiężenie dr. Karola Nawrockiego na prezydenta Polski.

Polskie władze chcą ingerować w życie wewnętrzne Kościoła, sugerując Stolicy Apostolskiej, co ma zrobić?

Tak. Co więcej, nie ma tu prośby o przyjrzenie się sprawie, oskarżeni są już winni i trzeba ich ukarać. To zawarte jest w dokumencie w zdaniu: „Uprzejmie sugerujemy wyciągnięcie stosownych konsekwencji wobec biskupa Wiesława Meringa oraz biskupa Antoniego Długosza”. Nie ma mowy o dialogu, ale jest wezwanie do ukarania „oskarżonych”.

Pojawia się jedna prośba – „o zaprzestanie ingerencji w wewnętrzne sprawy Rzeczypospolitej Polskiej”. To kompromitacja polskich władz. Biskupi w żaden sposób, co sugeruje Ministerstwo Spraw Zagranicznych, nie naruszyli konkordatu ani też Kodeksu prawa kanonicznego. Manipulacja słowami pokazuje intencje autorów listu. To ingerowanie w życie Kościoła.

Tłumaczenia ministra Sikorskiego w mediach, a także obraźliwe słowa, które wypowiedział pod adresem ks. bp. Wiesława Meringa, są kolejnym dowodem na to, że rząd Donalda Tuska jest mentalnie pogrążony w komunizmie na zasadzie: „dajcie mi winnego, a paragraf się znajdzie”.

Biskupi są kamieniowani za to, że przestrzegają przed zgubnymi dla Polski działaniami i że modlą się w intencji obrony granic naszej Ojczyzny.

Jak zatem odczytywać w ogóle powstanie tego pisma?

To kolejny sygnał ze strony władzy wobec Kościoła, aby zamilkł. Tym bardziej nie można się poddawać. Życzę biskupom, aby się nie bali podejmować kwestii ważnych dla Polski. Mają obowiązek napominać także rządzących. I nie jest to „mieszanie się do polityki”, ale wypełnienie misji wynikającej z nakazu Jezusa, aby głosić Ewangelię w porę i nie w porę, wykazywać błędy, podnosić na duchu.

Dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Bochenek