Polska zdejmuj weto! Czy UE otwiera drogę do adopcji dzieci i surogacji?

Wczoraj miałem okazję być gościem audycji „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja. Rozmawialiśmy o sprawie, która może mieć znacznie większe znaczenie dla przyszłości Polski niż wiele tematów dominujących dziś w medialnych nagłówkach. Kiedy opinię publiczną zajmują kolejne polityczne spory, personalne konflikty i krótkotrwałe medialne sensacje, na poziomie instytucji europejskich podejmowane są decyzje dotyczące samych fundamentów życia społecznego: rodziny, rodzicielstwa i praw dziecka.

W cieniu codziennych wydarzeń Polska wycofała sprzeciw wobec dalszych prac nad rozwiązaniami, które w przyszłości mogą prowadzić do uznawania na terenie całej Unii Europejskiej skutków adopcji dzieci przez pary jednopłciowe oraz konsekwencji prawnych związanych z surogacją. Dla wielu osób brzmi to jak kolejny techniczny spór prawników i urzędników. W rzeczywistości jednak mamy do czynienia z debatą o charakterze cywilizacyjnym.

Jeszcze kilka lat temu dyskusja koncentrowała się wokół związków partnerskich. Dziś coraz wyraźniej widać, że nie jest to już główny przedmiot sporu. W wielu środowiskach ten etap został dawno przekroczony. Gra toczy się o pełne zrównanie różnych form relacji z małżeństwem, a w dalszej kolejności o kwestie rodzicielstwa, adopcji i prawnego uznawania skutków surogacji. Innymi słowy, nie rozmawiamy już wyłącznie o prawach dorosłych. Coraz częściej rozmawiamy o tym, jak definiować rodzinę i kto ma prawo decydować o losie dziecka.

Szczególnie niepokojące jest to, że w całej tej debacie coraz rzadziej słychać głos samego dziecka. Dominują argumenty dotyczące pragnień, oczekiwań i aspiracji dorosłych. Mówi się o prawie do rodzicielstwa, o prawie do realizacji własnych planów życiowych, o prawie do uznania określonych relacji przez państwo. Znacznie rzadziej pada pytanie podstawowe: jakie prawa posiada dziecko? Czy ma prawo do wychowania przez ojca i matkę? Czy ma prawo znać swoje biologiczne pochodzenie? Czy ma prawo nie być przedmiotem kontraktu zawieranego pomiędzy dorosłymi?

To właśnie w tym miejscu pojawia się problem surogacji. Zwolennicy tego rozwiązania przedstawiają je często jako szansę dla osób, które nie mogą posiadać dzieci. Krytycy zwracają jednak uwagę na zupełnie inny wymiar tego zjawiska. W ich ocenie dziecko staje się elementem umowy, a kobieta – dostawcą określonej usługi. W efekcie logika rynku zaczyna wkraczać w przestrzeń, która dotychczas była chroniona przez etykę, prawo naturalne i godność osoby ludzkiej.

Nie mniej istotny jest wymiar polityczny całej sprawy. Coraz częściej obserwujemy proces stopniowego przesuwania kompetencji z poziomu państw narodowych na poziom instytucji ponadnarodowych. W wielu kwestiach obywatele słyszą później od własnych rządów: „to nie my podjęliśmy tę decyzję, takie są regulacje unijne”. W praktyce oznacza to, że obszary dotąd należące do kompetencji państw stają się przedmiotem rozstrzygnięć podejmowanych poza granicami kraju.

Dlatego nie jest to wyłącznie spór o konkretny projekt prawny. To pytanie o granice suwerenności państwa. To pytanie o to, kto będzie decydował o kształcie prawa rodzinnego. To pytanie o możliwość zachowania własnej tożsamości kulturowej i cywilizacyjnej. Wreszcie jest to pytanie o to, czy narody europejskie zachowają prawo do samodzielnego definiowania takich pojęć jak małżeństwo, rodzina i rodzicielstwo.

Historia pokazuje, że największe zmiany społeczne bardzo rzadko przychodzą pod hasłem rewolucji. Znacznie częściej pojawiają się jako seria niewielkich kroków, które pojedynczo wydają się niegroźne. Dopiero po latach okazuje się, że zmieniły fundamenty całego systemu społecznego. Dlatego warto patrzeć nie tylko na pojedyncze decyzje, ale również na kierunek, w którym prowadzą.

Nie jest to zatem kolejna techniczna regulacja. Nie jest to wyłącznie spór ekspertów. Jest to debata o przyszłości rodziny, o prawach dziecka, o granicach władzy instytucji ponadnarodowych i o tym, jaką cywilizację chcemy pozostawić następnym pokoleniom.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy oraz do własnej refleksji nad tym, czy Europa zmierza dziś w stronę ochrony człowieka, czy raczej w stronę coraz głębszej redefinicji pojęć, które przez stulecia stanowiły fundament naszej kultury i porządku społecznego.

pakjp pakjp pakjp pakjp gadaitoto pakjp pakjp