Przez długi czas byłem po tej stronie, która po prostu daje: nagrywasz, analizujesz, sprawdzasz, składasz wszystko w całość i publikujesz bez zamykania treści, bez abonamentów, bez poczucia, że ktoś musi zapłacić, żeby usłyszeć coś ważnego, bo jeśli mówimy o prawdzie, to ona powinna być dostępna, a nie sprzedawana w kawałkach. To podejście było dla mnie naturalne i długo nie widziałem powodu, żeby cokolwiek w tym zmieniać, nawet jeśli z tyłu głowy pojawiało się pytanie, ile czasu i energii to realnie kosztuje, bo kiedy robisz coś uczciwie, to nie kończy się to na włączeniu mikrofonu i powiedzeniu kilku zdań, tylko zaczyna się dużo wcześniej i trwa długo po publikacji.
Zaczęliście jednak pisać i to nie były pojedyncze głosy, tylko powracający motyw w wiadomościach, komentarzach, rozmowach, w których pojawiała się jedna myśl: to ma wartość i takie rzeczy powinny mieć wsparcie, bo ktoś, kto wkłada czas, pracę i odpowiedzialność w to, co mówi, nie powinien zostawać z tym sam. Te słowa nie były dla mnie oczywiste na początku, raczej budziły opór, bo łatwo wejść w schemat, w którym wszystko ma swoją cenę, a ja nie chciałem, żeby to, co robię, stało się kolejnym produktem, jednak kiedy słyszysz to raz, drugi, dziesiąty i widzisz, że to nie jest przypadek, tylko realna potrzeba ludzi, zaczynasz patrzeć na to inaczej.
Cały ten proces nie ma nic wspólnego z prostym nagraniem, które widać na zewnątrz, bo za tym stoi czas spędzony nad materiałami, nad książkami, nad dokumentami, nad próbą zrozumienia tematu tak, żeby nie powielać schematów i nie mówić rzeczy pustych, tylko coś, co ma sens i ciężar, potem dochodzi składanie narracji, nagranie, montaż, publikacja i to, co dzieje się później, czyli rozmowy, reakcje, odpowiedzi, więc w pewnym momencie pojawia się pytanie, czy można to robić w nieskończoność w taki sam sposób, szczególnie w świecie, w którym łatwiej jest krzyczeć niż myśleć i powielać niż analizować.
Dlatego podjąłem decyzję spokojnie, bez pośpiechu, bez presji, bardziej jako odpowiedź na to, co od Was przyszło niż jako własną inicjatywę, bo skoro ktoś mówi, że chce mieć możliwość wsparcia, to uczciwie jest tę możliwość dać, bez tworzenia wokół tego ideologii i bez zmieniania sensu tego, co robię, więc jeśli ktoś uzna, że chce w ten sposób docenić czas i pracę, pojawiła się prosta forma, bez zobowiązań, bez systemów, bez żadnego „musisz”, tylko zwykły gest, który każdy rozumie.
Forma kawy nie jest przypadkowa, bo to coś normalnego, coś ludzkiego, coś, co pojawia się w relacjach między ludźmi, kiedy spotkanie było wartościowe, kiedy rozmowa coś wniosła, kiedy ktoś chce powiedzieć „to miało sens”, więc zamiast wielkich słów i patosu jest prosta sytuacja: stawiasz komuś kawę, bo uważasz, że było warto, a kawa sama w sobie ma jeszcze jeden wymiar, bo to moment zatrzymania, zebrania myśli, uporządkowania tego, co się dzieje, często właśnie przy niej powstają pomysły na kolejne materiały, kolejne tematy, kolejne pytania.
Jeśli ktoś chce, może zrobić to tutaj: https://buymeacoffee.com/arturdabrowskiinfo, bez żadnego nacisku i bez zmiany zasad, bo wszystko, co powstaje, dalej będzie dostępne, dalej będzie robione w ten sam sposób, dalej będzie miało ten sam kierunek, a to jest tylko dodatkowa przestrzeń dla tych, którzy czują, że chcą coś od siebie dać, nic więcej.
Zostaje jeszcze jedna rzecz, która wydaje się ważniejsza niż cała ta wirtualna forma, bo ona może być tylko początkiem czegoś bardziej realnego, czyli spotkania przy normalnej, prawdziwej kawie, nie byle jakiej, tylko konkretnej, mocnej, takiej, która zostaje w smaku, i rozmowy, która nie jest już jednostronnym przekazem, tylko czymś żywym, gdzie padają pytania, gdzie pojawia się wymiana myśli, gdzie nie ma dystansu ekranu, tylko obecność, bo właśnie tam najczęściej rodzi się coś wartościowego.
https://buymeacoffee.com/arturdabrowskiinfo
Nie ma w tym żadnej presji ani ukrytej prośby, jest raczej odpowiedź na coś, co przyszło z Waszej strony i próba zrobienia tego w sposób prosty i uczciwy, bez udawania i bez sztucznej narracji, więc każdy zostaje dokładnie tam, gdzie chce być, a ja robię dalej swoje.