Są takie momenty, w których człowiek czyta jedno krótkie zdanie i nagle rozumie, że problem jest dużo głębszy niż pojedynczy wpis w mediach społecznościowych, dużo poważniejszy niż kolejna internetowa wymiana zdań, dużo bardziej dramatyczny niż zwykła różnica poglądów politycznych, ponieważ w rzeczywistości dotyka samego fundamentu tego, czym jeszcze jest Kościół, czym jeszcze jest Europa i czym jeszcze jest prawda o człowieku.
Ojciec Grzegorz Kramer napisał krótko:
„Ja jestem dumny z tego, że Polska jest w Unii Europejskiej. Tyle.”
I właśnie to „tyle” jest tutaj najbardziej wymowne, ponieważ nie ma w tym zdaniu żadnego dopowiedzenia, żadnego zastrzeżenia, żadnej refleksji nad kierunkiem, w którym współczesna Unia Europejska zmierza, nie ma pytania o to, czy wspólnota, która coraz częściej promuje rozwiązania stojące w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła katolickiego, rzeczywiście jest dziś powodem do dumy dla kapłana, którego zadaniem nie jest przecież komentowanie rzeczywistości jak publicysta polityczny, ale prowadzenie ludzi ku prawdzie, nawet wtedy, gdy ta prawda jest niewygodna dla świata.
Bo nie żyjemy już w czasach, w których Unia Europejska była wyłącznie projektem gospodarczym opartym na współpracy państw narodowych po tragedii II wojny światowej. Dzisiejsza Unia Europejska jest projektem znacznie głębszym i znacznie bardziej ideologicznym. Jest projektem przebudowy człowieka, przebudowy rodziny, przebudowy kultury, przebudowy wychowania i – co najgroźniejsze – przebudowy samego rozumienia prawdy.
I właśnie dlatego nie można przejść obojętnie obok sytuacji, w której kapłan katolicki mówi o dumie z przynależności do struktury, która coraz częściej przedstawia aborcję jako „prawo człowieka”, która naciska na państwa narodowe w kwestiach ideologii gender, która próbuje wpływać na wychowanie dzieci oraz która otwarcie zwalcza rozwiązania prawne mające chronić nieletnich przed seksualizacją i agresywną propagandą ideologiczną.
To nie są emocje. To są fakty.