Bo dobre jest tylko to bogactwo, które nie jest grzechem

Westerplatte to nie jest miejsce neutralne, to nie jest tylko skrawek ziemi nad Bałtykiem. To przestrzeń, która w polskiej świadomości naznaczona jest świętością i ofiarą. Tam o świcie 1 września 1939 roku rozpoczął się dramat, który odmienił oblicze Europy i świata. To tam, w ogniu niemieckich dział, narodził się symbol polskiego heroizmu, ale i cierpienia, które miało się stać udziałem milionów naszych rodaków. Westerplatte nie jest pomnikiem historii, lecz wyrzutem sumienia dla Europy, która lubi powtarzać słowa o pojednaniu, ale boi się spojrzeć prawdzie w oczy.

To właśnie tam padły w tym roku słowa, które wywołały drżenie w niemieckich elitach politycznych i które jednocześnie rozpaliły w sercach Polaków nadzieję na powrót do polityki opartej na honorze, a nie na uległości. „Dla naszej wspólnej przyszłości, dla bezpieczeństwa naszych sojuszy czekamy na reparacje od państwa niemieckiego” – powiedział prezydent Karol Nawrocki, i były to słowa proste, a zarazem przełomowe. Bo oto wreszcie na najwyższym szczeblu państwowym wybrzmiała prawda, którą wielu chciało zakopać głęboko pod warstwami dyplomatycznych frazesów: bez reparacji nie ma sprawiedliwości, a bez sprawiedliwości nie ma prawdziwego partnerstwa.

Od lat próbuje nam się wmówić, że temat jest zamknięty. Że Polska zrzekła się reparacji. Że trzeba patrzeć w przyszłość, a nie rozdrapywać rany. To język wygodny dla Berlina i dla tych, którzy zbyt mocno związali swoje interesy polityczne i gospodarcze z niemieckimi ośrodkami wpływu. Ale to język zdrady wobec własnej historii. Bo jak można mówić o przyszłości, jeśli przemilcza się zbrodnię, która nie została naprawiona? Jak można mówić o pojednaniu, jeśli fundamentem tego pojednania ma być kłamstwo i zapomnienie?

Prezydent Nawrocki nie owijał w bawełnę: „Aby móc budować oparte na fundamentach prawdy i dobrych relacji partnerstwo z naszym zachodnim sąsiadem, musimy w końcu załatwić kwestie reparacji… których jako Prezydent Polski dla dobra wspólnego się jednoznacznie domagam!” Te słowa były mocnym sygnałem, że Polska nie zgadza się na rolę ubogiego krewnego, który ma być wdzięczny za każdy ochłap, a w zamian milczeć o własnej krzywdzie. Polska nie może być petentem. Polska ma być partnerem. A partnerstwo oznacza równość, a nie hierarchię, w której Niemcy dyktują warunki.

Ktoś powie: prawo międzynarodowe już dawno nie przewiduje takich roszczeń. Ale to kłamstwo. Konwencje haskie jasno mówią o odpowiedzialności agresora. Pakt Brianda-Kellogga z 1928 roku, podpisany również przez Niemcy, zakazał wojny jako instrumentu polityki. III Rzesza złamała go w sposób bezwzględny. Postanowienia konferencji poczdamskiej dawały Polsce prawo do reparacji. Problem w tym, że Moskwa – która wówczas rozgrywała Polskę jak pionka – pozbawiła nas realnego wpływu na to, co nam się należało. W 1953 roku narzucono dokument o zrzeczeniu się reparacji, który nie miał ani legitymacji demokratycznej, ani mocy prawnej, bo został podpisany przez państwo pozbawione suwerenności i sterowane z Kremla. To nie była decyzja wolnej Polski. To była decyzja sowieckiej kolonii.

Ale nawet gdyby nie było żadnych dokumentów, pozostaje jeszcze coś, co jest silniejsze od każdej pieczątki: głos sumienia. I ten głos wyraził prezydent słowami, które nie wymagają interpretacji: „A jak zabiłeś i ukradłeś, to musisz winę wyznać, musisz przeprosić i musisz zadośćuczynić.” Czy można to powiedzieć prościej? To nie jest język dyplomacji, to jest język elementarnej sprawiedliwości. Jeśli w życiu osobistym ktoś morduje i rabuje, to idzie przed sąd i odpowiada. Dlaczego w życiu narodów miałoby być inaczej?

Westerplatte przypomina nam, że każdy z nas ma swoje zadanie, swoje „pole bitwy”. „Bo każdy ma swoje Westerplatte. Naszym Westerplatte, naszym obowiązkiem, naszą wspólną sprawą jest dochodzić też prawdy i uczciwości wobec naszych zachodnich sąsiadów” – mówił prezydent. To nie jest tylko zadanie władz państwowych. To jest obowiązek całego narodu. Obowiązek nauczycieli, którzy nie mogą pozwolić, by w podręcznikach zakłamywano historię. Obowiązek polityków, którzy nie mogą pozwolić, by w imię krótkoterminowych interesów sprzedawano pamięć. Obowiązek dziennikarzy, którzy muszą mówić prawdę, nawet jeśli kosztuje to utratę wygodnych stanowisk i przywilejów. Każdy ma swoje Westerplatte, bo każdy ma swoją odpowiedzialność wobec historii.

Wystąpienie prezydenta było także hołdem dla bohaterów, którzy spoczęli w ziemi Westerplatte. Przypomniano o pracach archeologów, którzy odnaleźli szczątki żołnierzy. I padły słowa, które były nie tylko obietnicą wobec przeszłości, ale i deklaracją wobec przyszłości: „Polski żołnierz musi wiedzieć, że zawsze po niego wrócimy. I nie po 80 latach, tylko wrócimy szybko.” To dotyczy każdego polskiego żołnierza, ale także każdego Polaka. Polska musi wrócić po swoją pamięć, po swoją prawdę, po swoje prawa. Bo jeśli tego nie zrobi, zostawi samego siebie na pobojowisku dziejów.

Nieprzypadkowo temat reparacji został powiązany z aktualnymi wyzwaniami bezpieczeństwa. „Stają przed nami wielkie wyzwania w obliczu odradzającego się neoimperializmu postsowieckiej Federacji Rosyjskiej… Te zadania realizujemy razem (…) z naszym partnerem handlowym i sąsiadem — Niemcami… musimy załatwić kwestię reparacji” – mówił prezydent. To jasny sygnał, że nie chodzi o przeszłość oderwaną od teraźniejszości. To sprawa fundamentalna dla naszej pozycji w Europie i dla naszej wiarygodności wobec przyszłości. Bo naród, który nie upomina się o sprawiedliwość wczoraj, nie będzie w stanie bronić się jutro.

Najmocniejsze zdanie tego przemówienia, które zasługuje na to, by stało się mottem całej debaty, brzmi: „Bo dobre jest tylko to bogactwo, które nie jest grzechem.” Niemcy są bogatym państwem. Ale ich bogactwo wciąż nosi na sobie ciężar nierozliczonej przeszłości. To bogactwo, które nie zostało oczyszczone sprawiedliwością, jest skażone. Dopóki nie zostanie naprawiona krzywda, dopóty każde słowo o przyjaźni i partnerstwie będzie pustą formułą.

I wreszcie, finał, który nie potrzebuje komentarza: „Niech żyją bohaterowie z Westerplatte. Wieczna hańba niemieckim i sowieckim mordercom. Niech żyje Polska!” To jest prawda, którą musimy powtarzać – wbrew tym, którzy chcieliby, abyśmy milczeli. Bo Polska, która milczy, zdradza siebie. Polska, która mówi prawdę, staje się sobą.

Dlatego dziś musimy powtarzać: każdy ma swoje Westerplatte. Naszym Westerplatte jest walka o reparacje, walka o sprawiedliwość, walka o prawdę. Bo bez sprawiedliwości nie ma pokoju. A bez pokoju – nie ma przyszłości.