Podmiana wartości

“Słowa są bronią”, napisał kiedyś Orwell. Z takiego stanu rzeczy doskonale zdawali sobie sprawę “Czterej Jeźdźcy Rewolucji Kulturowej”: György Lukács, Antonio Gramsci, Theodor Adorno i Herbert Marcuse.
 
Pierwszy z nich żywo zaangażował się w zaprowadzanie totalitarnego reżimu w ramach Węgierskiej Republik Rad. W edukacji natomiast kładł nacisk na wykorzystanie instynktu płciowego jako narzędzia, które przyczyni się do zniszczenia zachodniej cywilizacji. Drugi Drugi uważał, że najważniejszą sprawą socjalizmu jest „przechwycenie kultury” i narzucenie dyktatury proletariatu posiłkującej się ideologią marksistowską, którą uważał za doktrynę władców, którzy “w codziennym trudzie przygotowują broń, by zapanować “nad światem”. Trzeci wyartykułował wyraźnie, że jeżeli Ktokolwiek ubóstwia KOGOŚ lub COŚ przynależy pod względem myślenia do najciemniejszych postaci, czyli do metafizycznych karłów i kuglarzy na scenie świata”Czwarty zaaplikował w przestrzeń kultury pojęcie „tolerancji represywnej”, poprzez którą uzasadniał potrzebę dominacji dobrze zorganizowanej mniejszości nad rozbitym, upokorzonym, nie potrafiącym bronić własnego systemu wartości społeczeństwem. 
 
 
György Lukács – zastępca komisarza ludowego ds. nauki, w reżimie Béli Kuna -zwycięstwo marksistowskiej rewolucji widział w destrukcyjnym oddziaływaniu na społeczeństwo. W czasie zaprowadzania komunizmu na Węgrzech Lukács postawił  kluczowe dla rewolucji marksistowskiej pytanie: “Kto uwolni nas od jarzma zachodniej cywilizacji?” Lukács był świadomy tego, że: “Światowa zmiana wartości nie może mieć miejsca bez unicestwienia przez rewolucjonistów starych wartości i stworzenia nowych”.
 
 
O ile dla tzw. starych marksistów pierwszorzędnym wrogiem był kapitalizm i wszystkie jego pochodne, o tyle dla neomarksistów wrogiem numer jeden stała się zachodnia kultura. Dlatego stworzona na potrzebę czasu tzw. “Teoria krytyczna”, swoją bezwzględną perswazję skierowała na wszystkie elementy kultury zachodniej.Na podstawie wypracowanej teorii, neomarksista, lub mówiąc inaczej, marksista kulturowy, stawia w stan oskarżenia każdy element cywilizacji zachodniej, twierdząc wprost, że to właśnie “Zachód jest winny wszystkiego”.
 
 
Zwróćmy uwagę, że poprzez zastosowanie sprytnego “zabiegu stygmatyzowania”, określa się tradycyjnie społeczeństwo, delikatnie mówiąc, mianem intruza. A kiedy nazwiesz (nastygmatyzujesz) wroga rasistą, czy faszystą, to “nie potrzebujesz już odpowiadać na jego argumenty. To on musi się bronić”.Paradoksem jest to, że w publikacji pod jakże wymowny tytułem: “I ślepy by dostrzegł”, G. Orwell zwracał uwagę na to, że: “Słowo faszyzm, będące w powszechnym użytku, pozbawione jest niemal zupełnie znaczenia”. Dodał przy tym, że zna takie sytuacje, w których terminem „faszysty” stygmatyzowano w przeszłości chociażby: “rolników, czy sklepikarzy”.
 
 
Czy zdajemy sobie sprawę z tego faktu, że obecnie jesteśmy świadkami permanentnej kontroli kultury ze strony marksizmu kulturowego? To on w dobie “poprawności politycznej” “nie tylko dyktuje odpowiedzi, lecz decyduje o tym, jakie zadawać pytania”. Niestety, nadal aktualne pozostaje i w obecnych czasach stwierdzenie H. de Lubaca: “Jakże mało ludzi rozpoznaje nurty, które ich unoszą”.