Współczesna Polska coraz częściej przeżywa 3 maja w sposób charakterystyczny dla świata, który utracił zdolność patrzenia głębiej niż tylko na polityczne symbole i historyczne dekoracje. W centrum uwagi znajdują się konstytucja, reformy ustrojowe, oświeceniowe idee i państwowe uroczystości, natomiast uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski coraz częściej schodzi na dalszy plan, jakby była jedynie dodatkiem do „ważniejszego” wydarzenia politycznego. To przesunięcie akcentów mówi jednak bardzo wiele o stanie współczesnej świadomości. Naród, który przestaje rozumieć własne duchowe fundamenty, bardzo szybko zaczyna traktować swoją historię jak zbiór przypadkowych wydarzeń pozbawionych głębszego sensu. Tymczasem Polska nigdy nie budowała swojej tożsamości wyłącznie na strukturach państwowych, armii czy prawie. Polska przez wieki rozumiała siebie jako wspólnotę zakorzenioną w chrześcijaństwie, a szczególne miejsce w tej duchowej tożsamości zajmowała Matka Boża.
To właśnie dlatego śluby króla Jana Kazimierza z 1656 roku są dziś tak niewygodne dla współczesnego świata. W epoce, która próbuje przekonać człowieka, że jedynym źródłem ładu jest polityka, ekonomia i technokratyczne zarządzanie społeczeństwem, słowa polskiego monarchy brzmią niemal jak akt buntu przeciwko nowoczesnej mentalności. Kiedy Jan Kazimierz wypowiadał słowa:
„Ciebie za Patronkę moją i państwa mego Królową dzisiaj obieram”