TVP w likwidacji – czyli relacja z pustki zamiast prawdy. Tak w skrócie można opisać to, czego doświadczyliśmy wczoraj w Częstochowie podczas uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Bywają sceny, które obnażają całą prawdę o tym, czym stały się media w Polsce. Na Jasnej Górze, po wielkich uroczystościach, widzieliśmy obraz, który mówi więcej niż setki deklaracji o „misji publicznej”. Obraz prosty, a jednocześnie uderzający w samo sedno.
Nagle zjawiła się ekipa po wszystkim. Kiedy uroczystości dobiegły końca, gdy tłumy pielgrzymów rozeszły się do domów, na placu pojawiła się ekipa TVP w likwidacji. Nie wtedy, gdy żyła modlitwa, gdy rozbrzmiewały śpiewy i kazania. Nie wtedy, gdy plac tętnił obecnością wiernych. Oni przyjechali dopiero po wszystkim.
Z nieoznakowanego samochodu wyjęli sprzęt, ustawili kamerę i zaczęli „relację”. Reporterka mówiła coś do obiektywu, a w tle było tylko jedno: pustka. Ani emocji, ani ludzi, ani prawdy o tym, co naprawdę się wydarzyło. Martwa sceneria, w której próbowano udawać, że dzieje się coś ważnego.
I tu leży sedno problemu. Telewizja w likwidacji nie przyjechała po to, by zarejestrować fakty. Przyjechała po to, by wyprodukować obraz, który pasuje do gotowej narracji. Bo jeśli ktoś pokaże pusty plac i opatrzy go komentarzem, łatwo zasugeruje widzowi, że „nic się tam nie działo”. Fakty zostały pominięte, a w ich miejsce powstała fikcja.
To nie jest dziennikarstwo. To jest inscenizacja. To nie jest świadectwo wydarzeń. To jest teatr, w którym kamera nie pokazuje prawdy, lecz reżyseruje rzeczywistość za nasze pieniądze.
I tu dochodzimy do najboleśniejszego wniosku. Ten spektakl finansowany jest z naszych kieszeni. To my płacimy podatkami na telewizję, która zamiast służyć społeczeństwu, produkuje puste obrazy. Kamery, samochody, pensje – wszystko opłacane z publicznych pieniędzy. A w zamian dostajemy relacje z pustki.
Ten obraz pustego placu to coś więcej niż anegdota. To symbol tego, czym stały się media głównego nurtu. Zamiast rejestrować życie, wybierają momenty wygodne. Zamiast przekazywać prawdę, produkują narracje. Zamiast służyć widzom, służą własnym interesom.
Plac Jasnogórski, nagrany już po wszystkim, jest metaforą samej TVP w likwidacji – instytucji wyjałowionej z treści, misji i sensu. Pustej w obrazie, pustej w przesłaniu, pustej w odpowiedzialności wobec społeczeństwa.
Tak dziś wygląda telewizja publiczna: zamiast prawdy – pustka. Zamiast relacji – inscenizacja. Zamiast dziennikarstwa – dekoracja. I właśnie dlatego to, co zobaczyliśmy na Jasnej Górze, nie jest drobiazgiem. To ostrzeżenie. Bo jeśli media produkują pustkę tam, gdzie powinny być świadkami prawdy, to kto jeszcze stoi na straży rzeczywistości?