W nawiązaniu do najnowszego podcastu publikujemy pełną treść listu ks. Karola Rawicza-Kostro, Sekretarza Generalnego I Synodu Diecezji Bydgoskiej, skierowanego do sygnatariuszy listu „Non Possumus”.
I Synod Diecezji Bydgoskiej
Bydgoszcz, 20 maja 2026 r.
51/Synod/2026
Drodzy Autorzy listu.
Z uwagą przeczytałem Wasz list zatytułowany „Non possumus”, krytycznie odnoszący się do Dokumentu Końcowego XVI Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, jak i wysłuchałem wypowiedzi Pana Jacka Schmidta na kanale YouTube. Oba stanowiska wyrażają autentyczny niepokój części wiernych o przyszłość Kościoła, którego nie wolno lekceważyć. Miłość do Kościoła i troska o przekaz wiary są bowiem obowiązkiem każdego katolika. Ponieważ w wypowiedzi Pana Jacka pojawiło się bezpośrednie odniesienie do trwającego w Diecezji Bydgoskiej I Synodu, postanowiłem, jako Sekretarz Generalny Synodu, odpowiedzieć na postawione przez Państwa tezy, w duchu braterskiej troski o Kościół.
W imię odpowiedzialności za tenże Kościół należy powiedzieć jasno: przedstawiona w Państwa liście diagnoza opiera się na błędnej hermeneutyce, na nieufności wobec Magisterium (obejmującego także nauczanie Soboru Watykańskiego II) oraz na ekskluzywnym rozumieniu Tradycji katolickiej. Jako Autorzy, kreślicie Państwo obraz Kościoła niemal oblężonego przez własnych pasterzy, a proces synodalny przedstawiacie jako ukrytą próbę destrukcji depozytu wiary, utożsamiając go niesłusznie z „niemiecką drogą synodalną”. Już to pokazuje, że przyjęta przez Państwa hermeneutyka jest błędna u samych podstaw. Tego rodzaju interpretacja nie tylko nie odpowiada zastanej rzeczywistości, ale sama może prowadzić do rozdarcia komunii eklezjalnej.

Poważnym błędem Państwa listu jest również utożsamienie Tradycji Kościoła z niezmiennością wszystkich historycznych form jego życia. Tradycja, która wraz z Pismem Świętym jest źródłem Objawienia Bożego, wypełnionego w Jezusie Chrystusie, nie oznacza bezruchu. Kościół w ciągu wieków rozwijał język teologii, struktury duszpasterskie, formy rozeznawania i sposoby głoszenia Ewangelii. Święty Wincenty z Lerynu nauczał, że rozwój doktryny dokonuje się eodem sensu eademque sententia, w tym samym sensie i znaczeniu, ale jednak rzeczywiście się rozwija (potwierdził to później Sobór Watykański I). Kościół apostolski nie wyglądał organizacyjnie tak samo jak Kościół IV wieku, średniowiecza czy czasów nowożytnych. Sobory, synody i procesy konsultacyjne były obecne we wspólnocie od początku chrześcijaństwa.
Sam Sobór Jerozolimski (Dz 15) był wydarzeniem synodalnym: Apostołowie słuchali świadectw, spierali się, rozeznawali i wspólnie dochodzili do decyzji pod przewodnictwem Ducha Świętego. Nie był to „parlament”, ale również nie była to autorytarna decyzja jednostki bez słuchania Kościoła. Jak mawiał święty Cyprian z Kartaginy: nihil sine episcopo, nihil sine concilio presbyterorum et diaconorum, nihil sine plebe. „Synodalność” nie jest więc „nową konstytucją Kościoła”, jak głosi Państwa przesłanie, lecz przypomnieniem jednej z jego starożytnych form życia. Proces ten, jak powiedział Benedykt XVI, jest raczej dojrzewaniem i uwewnętrznieniem obecnego w sumieniu światła prawdy; jest procesem duchowym, a nie jedynie korporacyjnym ćwiczeniem strategicznym.
Tezy postawione w Państwa liście sugerują dramatyczną opozycję między Chrystusem a procesem Synodu, jakoby element słuchania i rozeznawania w Kościele miał zastąpić Objawienie Boże. Jest to nieporozumienie albo — niezrozumienie. Kościół nigdy nie nauczał, że „synodalność” ma tworzyć nową prawdę. Dokument końcowy XVI Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów nie stawia „kompromisu” ponad Ewangelią. „Synodalność” oznacza wspólne wsłuchiwanie się w to, co Duch Święty mówi do Kościoła poprzez słowo Boże, liturgię, Magisterium i doświadczenie wiernych żyjących w historii, ale w odniesieniu do Objawienia. Twierdzenie, że każda forma słuchania wiernych prowadzi automatycznie do relatywizmu doktryny, praw wiary czy liturgii, oznaczałoby zakwestionowanie również Soboru Watykańskiego II, który wyraźnie naucza o sensus fidei całego Ludu Bożego. Oczywiście, sensus fideiwymaga komunii z Kościołem, jednakże nie można pominąć drugiej strony tej prawdy: Duch Święty działa nie tylko poprzez hierarchię, ale także w całym Ludzie Bożym.
Nie mogę się zgodzić także z tezą, że niemal każdy fragment dokumentu napisany został w kluczu spisku, manipulacji i „inżynierii ideologicznej”. Taka metoda interpretacji, którą Państwo przedstawiają, jest duchowo niebezpieczna. Jeśli każda próba dialogu oznacza zdradę, każda otwartość jest relatywizmem, a każde słuchanie wiernych staje się „socjotechniką”, wówczas Kościół przestaje być wspólnotą rozeznającą wolę Bożą, a staje się twierdzą podejrzliwości. Tymczasem katolickość Kościoła oznacza zdolność do wejścia w dialog ze światem bez utraty własnej tożsamości. Tak czynił św. Paweł na Areopagu. Tak nauczały sobory i synody. W taki sposób prowadzi Kościół następca św. Piotra — papież Leon XIV.

Niepokojące w treści listu jest przeciwstawianie „Kościoła katolickiego” „Kościołowi trwającemu w procesie synodu”, jakby były to dwie różne rzeczywistości. Tego rodzaju retoryka prowadzi do tworzenia alternatywnej eklezjologii, w której „prawdziwy Kościół” istnieje jedynie w określonym środowisku ideowym. To niebezpieczna pokusa obecna wielokrotnie w historii: przekonanie, że tylko „reszta wiernych” zachowała prawdziwą wiarę, podczas gdy cały Kościół popadł w błąd. Katolik wierzy jednak, że Chrystus nie opuszcza swojego Kościoła: ubi Petrus, ibi Ecclesia.
Kościół rzeczywiście powinien częściej mówić „non possumus”. Ale nie wobec słuchania siebie nawzajem. Nie wobec rozeznawania na modlitwie. Nie wobec życia na sposób pierwszych wspólnot Kościoła apostolskiego.
Prawdziwe „non possumus” Kościoła brzmi wobec grzechu, pychy i rozbijania komunii.
Nie można bronić Tradycji przeciw Kościołowi.
Nie można bronić prawdy językiem lęku i podejrzeń.
Tradycja katolicka jest żywa, ponieważ żyje w Kościele prowadzonym przez Ducha Świętego, nie tylko w przeszłości, ale również dziś. Dlatego zamiast budować narrację oblężonej twierdzy, potrzeba pokornej wiary, że Duch Święty nadal prowadzi Kościół, także poprzez trudne procesy rozeznawania, wymagające cierpliwości, roztropności i posłuszeństwa okazanego posłudze Piotra — skały.
Ubi Petrus, ibi Ecclesia.
Z Chrystusowym pozdrowieniem i braterską troską,
ks. Karol Rawicz-Kostro
Sekretarz Generalny
I Synodu Diecezji Bydgoskiej